Witaj milutko!

Mam na imię Marian. Cieszę się, że mnie tu znalazłeś a ja w nagrodę za to, spróbuję Cię zainteresować moją osobą.
Urodziłem się w małej nadgranicznej wiosce, osiem lat po strasznej II Wojnie Światowej, kiedy wszystko jeszcze było w odbudowie i ten trudny czas determinował moje dzieciństwo.

To zdęcie jest z 2013 roku, zrobione w przecudnych okolicznościach przyrody i przez miłego memu sercu fotografa a raczej fotografkę. Ale to już temat na oddzielną opowieść. W tle krajobraz z mojej rodzinnej Glinki.

Od 8 lipca 1971 roku mieszkam w Bielsku – Białej. Przyjechałem tu gdy nie było już tramwajów, a przebudowa ulic i niektórych budynków trwała w najlepsze.

Byłem świeżo upieczonym absolwentem Zasadniczej Szkoły Metalowej w Żywcu – Sporyszu, gdzie zdobyłem zawód ślusarza mechanika. Podjąłem swoją pierwszą pracę w będącej jeszcze w budowie, Fabryce Samochodów Małolitrażowych FSM, na stanowisku tokarza, obsługując i ustawiając automaty tokarskie. Pracowałem na dwie zmiany, obrabiając toczeniem wałki główne i sprzęgłowe do skrzyni biegów. Do pracy w zakładzie przyjeżdżali pracownicy z całej Polski.

Wcześniej jednak chodziłem pieszo do Szkoły Podstawowej, pokonując każdorazowo ponad dwa kilometry w jedną stronę, bez względu na pogodę. A zimy w owym czasie były porządne i z zasp prawie nie było mnie widać. Do tego jeszcze byłem pierwszym rocznikiem, którego objęła reforma ośmioklasowa. Do tej pory uczniowie kończyli szkołę podstawową po siedmiu latach nauki. Czas spędzony w szkole wspominam z sentymentem i żałuję, że tak szybko minął, bo choć było biednie to jednak było wesoło.

W czasie trwania procesu edukacji, w drugiej klasie, pięknie wystrojony, poszedłem do pierwszej Komunii z całą klasą, jako że wszyscy nasi Rodzice byli wyznania katolickiego. Nasza klasa była bardzo liczna – 32 uczniów, ponieważ po wojnie wystąpiło zjawisko wyżu demograficznego. To zdjęcie zostało wyjęte ze zdjęcia grupowego, wykonanego na schodach kościoła w Ujsołach i jest ono moim pierwszym zdjęciem, gdyż w owym czasie aparaty fotograficzne powszechnie nie były dostępne.

Idąc do szkoły schodziłem z mojej góry w dół, najczęściej sam i dochodziłem do drogi nad rzeką a tam już często kogoś spotykałem. Ze szkoły wracaliśmy już w małej grupie lub tylko z jednym kolegą, ale i tak musieliśmy się rozstać przed moim skrętem pod górę.

Nadszedł rok 1968. Lato było trochę upalne, czasami pojawiała się burza po której powietrze było przesycone ozonem, co było skutkiem intensywnych wyładowań atmosferycznych. Pamiętam, że 21 sierpnia ojciec kosił kosą specjalnie przystosowaną do tego rodzaju pracy niewielkie pole jęczmienia. Ja zbierałem pokos oparty o stojące jeszcze rośliny i dzieliłem go na snopki, które po związaniu suszyły się na polu w specjalnych stojakach, aż do omłotu. Istotą jednak tego dnia był widok na niebie lecących w wielkiej liczbie samolotów, które niosły pomoc bratniej Czechosłowacji. Była to tzw. Interwencja Układu Warszawskiego.

Po kilku dniach skończyły się wakacje i w poniedziałek 2.09.1968  roku pojechałem autobusem i pociągami do Żywca – Sporysza, aby rozpocząć kolejny etap edukacji, tym razem w Zasadniczej Szkole Metalowej przy ul. Grunwaldzkiej. To właśnie z tej placówki wywodzi się dzisiejszy Zespół Szkół Mechaniczno-Elektrycznych w Żywcu (ZSME). Rozpoczął się codzienny trzyletni dojazd na popołudniowe zajęcia, najpierw pieszo do autobusu najczęściej do przystanku w Ujsołach, potem pociągiem z dworca PKP Rajcza do Żywca, przesiadka na pociąg do Sporysza i jeszcze pieszo około kilometra do budynku szkoły. Codzienny powrót odbywał się wieczorową i nocną porą, w kolejności odwrotnej, a ostatni autobus jechał czasem do Soblówki lub Glinki, i wtedy miałem bliżej do domu.

Wiosną 1971 roku, w warsztacie gdzie mieliśmy praktyki zawodowe, pojawiła się przedstawicielka FSM informując o powstającej fabryce i składając nam propozycję pracy. Ja i kilku kolegów zadeklarowaliśmy swój akces do pracy w tym zakładzie. Fabryka Samochodów Małolitrażowych (FSM) w Bielsku-Białej to historyczne polskie przedsiębiorstwo motoryzacyjne założone w 1971–1972 roku, znane przede wszystkim z produkcji kultowego Fiata 126p („Malucha”). Powstała na bazie dawnej Wytwórni Sprzętu Mechanicznego „Polmo” w Bielsku-Białej (rok założenia 1948). W dniu 22 lipca 1973 roku w Bielsku-Białej uruchomiono seryjną produkcję Fiata 126p. Zakład stał się motoryzacyjnym sercem regionu, dając pracę tysiącom mieszkańców i zmieniając charakter Bielska-Białej.

Aby podjąć pracę, jako niepełnoletni musiałem wyrobić sobie tymczasowy dowód osobisty i wyposażony w potrzebne dokumenty, stawiłem się w czwartek 8.07.1971 roku w dziale kadr FSM. Zostałem skierowany do pracy na wydział obróbki elementów skrzyni biegów. Hala była wyposażona w linie maszyn lecz jej ściana północna nie była jeszcze wykończona lecz osłonięta plandekami. Tu poznałem wiele osób zarówno starszych jak i młodych w moim wieku.

Wynająłem pokój w mieszkaniu starszych osób i pracowałem na dwie zmiany. Cały czas myślałem o kontynuacji nauki, lecz kierownictwo zakładu wyraziło zgodę na to dopiero po roku pracy. W związku z tym poznawałem miasto i jego atrakcje a ze współlokatorem z pokoju prowadziłem dyskusje na tematy bieżące.

Rok później rozpocząłem kolejny etap edukacji w Technikum Mechanicznym dla Pracujących przy ul. Lompy w Bielsku - Białej. Zajęcia odbywały się po południu, kilka godzin dziennie. W klasie było około dwudziestu uczniów w tym dwie koleżanki. Moje wyniki w nauce były na tyle dobre, że po zdaniu matury zostałem skierowany na studia bez egzaminu wstępnego, gdyż takim miejscem szkoła dysponowała. W ten sposób ominąłem stres związany z egzaminem wstępnym na wyższą uczelnię.

W dziekanacie Politechniki Łódzkiej filia w Bielsku – Białej odebrałem indeks i rozpocząłem studia oczywiście dla pracujących. Zmieniłem też pracę przechodząc z etatu fizycznego na umysłowy. Po zaliczeniu odpowiednich testów zostałem przyjęty do Działu Konstrukcyjnego Oprzyrządowania Technologicznego na stanowisko referenta a potem konstruktora. Tu poznałem wiele osób i mogłem korzystać z ich doświadczenia zawodowego, którym chętnie się ze mną dzielili. Moja praca dyplomowa polegała na zaprojektowaniu silnika spalinowego pod kierunkiem promotora. W związku ze skomplikowaną sytuacją w kraju, do obrony pracy dyplomowej przystąpiłem 1.07.1981 roku, uzyskując tytuł inżyniera mechanika o specjalności: Samochody i Ciągniki. Wyposażony w politechniczną wiedzę mogę teraz rozwijać moje aspiracje zawodowe wykorzystując to doświadczenie w mojej pracy konstruktora. Powoli zaczynam teraz myśleć mając 28 lat, o poznaniu kobiety z którą mógłbym założyć rodzinę.

Przewijanie do góry